Dawno, dawno temu..., dostałem moje pierwsze akwarium. Było to w zamierzchłych latach 70-tych, gdy chodziłem jeszcze do podstawówki. Rewelacja to to nie była - po prostu duży słój, trochę żwiru, rośliny łowione w jeziorze i kilka rybek. Oczywiście o takich wydumanych rzeczach jak filtr czy porządne oświetlenie nawet nie było mowy. przygoda trwała krótko i skończyła się totalnym fiaskiem. Następny krok to 40 litrowe akwarium, które założyłem będąc w szkole średniej. Solidny ramiak z dnem z kwaśnej stali, w którym zamontowana była grzałka wyjęta zresztą z pospolitej lutownicy tzw. kolby. Na szczęście czasy się trochę zmieniły i mogłem pomyśleć o drobnych usprawnieniach. Akwarium zostało zautomatyzowane. całość gustownie zabudowana pod akwarium dawała wspaniały efekt i napawała mnie dumą. Zabawa trwała kilka lat, dopóki podczas wakacji musiałam wyjechać... Akwarium zostało przekazane pod opiekę babci, która nie szczędząc ni czasu, ni zapału, chojną ręką dokarmiała moje maleństwa. Efekt - po przyjeździe zamiast akwarium miałem zupę rybną i pokój do odkażenia. Przerwa trwała kilka ładnych lat. W między czasie zdążyłem założyć rodzinę.
Kolejny rozdział to malutkie, klejone akwarium, stojące skromnie w regale. Kilka standardowych rybek i próba przekonania szanownej małżonki, że przydałoby się coś większego. Próba zresztą zakończona powodzeniem. W ten sposób przyszła kolej na klejoną 50. To było coś, aż 50 litrów - sam byłem w szoku. Niestety apetyt rośnie w miarę jedzenia i po kilku latach zaczęły się pojawiać myśli o czymś większym. Wiązało się to niestety z poważnymi wydatkami. Aby przekonać połowicę swą do tego pomysłu, wybraliśmy się do znajomych - prawie na drugi koniec Polski, którzy dysponowali drobnym - 400 litrowym akwarium. Efekt kolosalny. Kilka dni i już żony nie musiałem przekonywać. Przy pierwszej nadarzającej się okazji zamówiłem panoramę 200 litrową, którą cieszyłem się przez dwa lata. Niestety finanse zmusiły mnie tylko do zakupu samego szkła. Lampę zmontowałem sam z materiału, który był dostępny (blacha ocynkowana - lakierowana na biało i standardowa lampa jarzeniowa). Mimo, iż efekt był zadawalający to środowisko w jakim owe dzieło musiało pracować, zmuszało mnie do ciągłej walki z korozją zarówno obudowy lampy jak i elektryki. Mimo to akwarium nabierało wyrazu. Kolejne zakupy (korzenie, piaskowe skałki, panorama z żywicy epoksydowej stylizowana na naturalne skałki...)sprawiały, że mój wodny świat nabierał charakteru. Całość zwieńczyłem zakupem porządnego zestawu filtracyjnego. Nie mniej jednak ciągłe kłopoty z oświetleniem spędzały mi sen z powiek. Ponieważ zakup oryginalnej pokrywy wiązał się z dużymi kosztami (brak w sprzedaży tego typu panoramy) spowodował, iż zdecydowałem się na zakup nowego baniaka. Była to również panorama 200 litrowa ale tym razem kompletna (z pokrywą). Koszt zakupu niewiele przekroczył zamówienie w sklepie oryginalnej pokrywy do mojej poprzedniej panoramy (allegro - polecam). W między czasie wpadło mi również akwarium 65 l., którym zajmuję się moja żona, a które odziedziczyłem po braciszku. Co będzie dalej - zobaczymy...